niedziela, 29 sierpnia 2010

...

Wpis zedytowany, z racji słusznego zauważenia, że to już było.
Ech, ta skolioza pamięci.



Migotanie.
Błysk - kafelki - błysk - kran - błysk - zarys kubka ze szczotkami do zębów - błysk - podejrzane, zmiętolone kłęby materiału - błysk - żaluzje - błysk - dywanik kąpielowy - błysk - po prostu prosta łazienka.
Żarówka migotała u sufitu niczym w scenie rodem z horrorów. Między jej silniejszymi rozbłyskami nie panowała ciemność; ciągle jarzyła się wątłym światłem nadającym skórze chorobliwy, żółtawy odcień. Rzucała dziwne cienie na twarz, przeobrażając ją w woskowatą maskę pociągłego lica jakiegoś upiora.
Dajmy na to, Ada, ta stojąca przed lustrem, pochyliła się nieco, poprawiając włosy. Włosy miała gęste, lśniące, opadające falami na plecy.
- Okłamując kogoś, okłamujesz przede wszystkim samego siebie.
Ada uśmiechnęła się. W upiornym świetle żarówki błysnęły jej zęby, jeszcze bardziej upodobniając jej odbicie do zmory.
- Związek, miłość polega na tym, że akceptuje się kogoś ze wszystkimi wadami... Ideały nie istnieją jako tako - ideałem jest ideał wadliwy. - Ada jeszcze bardziej nachyliła się nad umywalką, wodząc palcami po swoim dekolcie. - Oczywiście, można się trochę nagiąć... Ale ja przyjęłam zasadę, że jak komuś coś nie pasuje... - Uśmiechnęła się lekko, w ten osobliwy sposób, że cała twarz pozostaje pusta, pozbawiona wyrazu, a jedynie kąciki ust nieco się unoszą.- To niech spierdala.
Ada wyprostowała się. Poprawiła bluzkę na piersiach, wydęła pomalowane na czerwono wargi, potrząsnęła włosami.
- Oczywiście, nie twierdzę, że jestem bez wad...
Odpowiedziała jej cisza. Żarówka dalej migotała. Ada uświadomiła sobie, że nie mówił jej tego cichy, natrętny głos w jej głowie, ale ona sama. Rozejrzała się na wypadek, gdyby jednak rozbłysk światła miał ujawnić nowy zarys w ciemności, jednak łazienka pozostawała tak samo pusta.
Odwróciła się do lustra. Wpatrywała się w swoje upiorne odbicie, z szeroko otwartymi oczami i rozchylonymi ustami.
To też tylko odbicie - pomyślała, a serce łomotało jej w piersi.- Kłamstwo umysłu. Oszustwo.
Z ust Ady wyrwał się zduszony okrzyk, po czym porwała stojącą na umywalce butelkę - nigdy nie mogła sobie przypomnieć, co to było - i roztrzaskała lustro.
Jasność.
Kafelki, kran, kubek ze szczotkami do zębów, zmiętolone ręczniki, żaluzje, dywanik kąpielowy. Żarówka dawała jasne, pewne światło, wyłaniające każdy szczegół wyłożonej jasnymi kafelkami łazienki.
Ada, ta stojąca przed okrągłą ramą z wystającymi zeń zębami szkła, pochyliła się nieco. Podłoga była usiana odłamkami, jeszcze drżącymi lekko na krawędzi umywalki. Ada trąciła szkło stopą. Zabrzęczało.
Siedem lat nieszczęścia. W sumie, to sześć i dziewięć dziesiątych lat nieszczęścia, jeśli tak zaokrąglić.
Ada wzięła miotłę i szufelkę, po czym zamiotła szkło i wyrzuciła je do kosza, a razem z nim te lata nieszczęścia a także część swojego kłamstwa.

***


Siostrzyczka siedziała w fotelu, uważnie śledząc losy bohaterów jakiegoś tandetnego teleturnieju. W końcu program dobiegł końca i wstała, poprawiając ręcznik owinięty wokół jej głowy, pod którym zaszeleściła folia mająca zachować ciepło i "aktywować działanie maseczki".
- Idę spłuknąć głowę - oświadczyła dziewczyna.
Rodzina nie zwróciła na nią uwagi. Z łazienki dobiegł odgłos zgniatania foli w kulkę, a po nim uderzenie wody o dno wanny. Nagle brat zerwał się sprzed telewizora i zawołał:
- Zaczekaj!
I już był w łazience i nim siostra zdążyła sięgnąć po prysznic, sięgnął on - po jej głowę, uchwycił dziewczynę za kark -, i już sięgnął - po klapę sedesu. Jeszcze jeden ruch i wepchnął siostrze głowę do klozetu i wdusił spłuczkę. Wszystko przypominało pełen gracji, idealnie skoordynowany taniec; zero przeskoków, wszystko płynne i zgrabne.
- Co ty... - Resztę słów dziewczyny zagłuszył chlust wody i bulgot dochodzący z jej ust.
W kiblu się zapieniło. Wraz z wodą spływały niesłyszane bluzgi i maseczka. Brat zwolnił uścisk i dziewczyna wyprostowała się - gniewna, groźna, z ociekającymi wodą i pianą włosami przyklejonymi do twarzy, niczym Wenus spośród fal.
- Co ty kurwa...! - wrzasnęła, lecz brat jej przerwał stanowczym kręceniem głową.
- Mówiłaś, że idziesz spłuknąć głowę. Chciałem pomóc!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

O piegowatym chłopcu nie było gdzieś wcześniej? Nie mam teraz głowy do szukania, ale czytałam to wcześniej na pewno i zgłupiałam teraz, bo to było chyba gdzieś dalej...
Ninkaaa94

Dorota pisze...

Jak zawsze fajnie napisane ;D chociaż z tym spłukiwaniem głowy to trochę takie... no... gupie i bez sensu xDD